Strefa_aktywnego    Dnia 29 maja w Bolechowicach odbyło się spotkanie w sprawie planu zagospodarowania przestrzennego.
Już wchodząc na szkolną salę gimnastyczną, w oczy rzucały się trzy duże, kolorowe plansze. Nie trudno zgadnąć, że przyciągały uwagę wszystkich uczestników, a było ich niemało.

Głównym prelegentem była Pani Małgorzata Kuzianik – kierownik Wydziału Planowania Przestrzennego, Geodezji i Gospodarki Gruntami Urzędu Gminy Zabierzów. Po długim i sennym wstępie informującym mieszkańców o aktualnym stanie zaawansowania prac, w myśl ostatnio modnego w gminie hasła „zadecydujmy razem”, przyszła kolej na pytania z sali.
– Przepraszam, co wnoszą do sprawy planu te koncepcje?
(tu nastąpiło wyraźne wskazanie na „kolorowanki” zawieszone na ścianie).
– To są propozycje studentów Politechniki…
– Ale po co są te prace?
– Żebyście Państwo porównali propozycje gminy z innymi pomysłami na Bolechowice…
– A ja mam konkretne pytanie: na tej środkowej planszy zaznaczona jest droga, która przechodzi przez nasze działki! Czy ona będzie budowana bez naszej zgody?!
– To są wizje studentów, proszę pani.


– Pani kierownik – zapytała starsza pani z pierwszego rzędu – Bolechowice nie mają planu od 15 lat! Plan się ciągle przeciąga, tyle było już terminów i co?!! Kiedy wreszcie pokażecie nam plan?
– Nie umiem Państwu odpowiedzieć, nie wiem…
– Ale sama Pani mówiła, że będzie z końcem maja. Teraz już podajecie wersję, że będzie to III lub nawet IV kwartał! Problem ciągnie się od 15 lat…
– Przepraszam – tu do dyskusji włączył się sołtys – my tutaj reprezentujemy Urząd Gminy. I muszę powiedzieć, że wszyscy chcą nowy plan, a są zarzuty ministerstwa, że poprzedni nie został jeszcze “skonsumowany”.
– Panie, a co to znaczy nieskonsumowany?
– To znaczy – wątek przejęła pani kierownik że na 60% terenu przeznaczonego pod zabudowę mieszkaniową nie zostały zrealizowane inwestycje… a ja państwu powiem jeszcze, że jest zagrożenie i to poważne, że minister (Rolnictwa) nie uwzględni wniosków o odrolnienie
w 100%. Minister chroni tereny rolne i z informacji od innych samorządów wiemy, że odrolnione może zostać tylko około 50%. A wtedy będzie trzeba znowu zmieniać plan…
Przez salę przebiegł szmer i nie było w nim nic wskazującego na zadowolenie mieszkańców…
– To może to był zły plan? – szepnęła mi na ucho znajoma.
I pewnie miała rację…

– Szanowni Państwo – pokazane nam prace studenckie nie mają nic wspólnego z rzeczywistym Planem dla Bolechowic! Prace te zostały opracowane w roku 2014 i miały być poddane konsultacjom społecznym. Jak podawała propagandowa ulotka Urzędu Gminy: „o ostatecznym kształcie zadecydują mieszkańcy”. Ta sprawa dotyczy również działki 705/1, która przeznaczona jest w obecnym planie na sport i rekreację. (Losy działki opisywaliśmy w poprzednim numerze CZASU). Przez pokazanie tych nikomu nie potrzebnych prac studenckich, wprowadzacie mieszkańców w błąd! Te prace są do niczego!!!
– Wszystko zobaczycie państwo w planie…wtrąciła pani kierownik.
– A to tajemnica jakaś jest?!
– Jaki w ogóle ma sens dzisiejsze spotkanie?

Niezadowolenie na sali rosło co raz bardziej…

– A po co uwzględniono w nowym planie przekształcenie działki 705/1 na cele mieszkaniowe. Skoro minister i tak ma ograniczać odrolnienie to zadziałaliście na szkodę tych, którzy złożyli wnioski indywidualne. Być może przez to nie zostaną uwzględnione ich potrzeby. Tak się nie robi!
– Ale proszę państwa – kontynuowała pani kierownik – przecież plan zostanie wyłożony i wtedy będzie można składać uwagi.

To była nutka nadziei… była, bo zaraz potem pani kierownik dorzuciła:
– Ale nie ma pewności, że wniosek zostanie uwzględniony…
– A proszę powiedzieć czy gmina dawała jakieś wytyczne studentom?..
– To jest tylko wizja studentów…
– To po co tu wisi na tej sali?!!
– To są kolorowanki!
– Zabawki!!! – rzucił ktoś z tyłu sali – pokazują nam zabawki!..
– My chcemy mieć wgląd do planu!
– Nie możemy państwu pokazać planu…
– Ale dlaczego?
– Bo ustawa mówi, że dopiero po wyłożeniu można składać uwagi.
– Pokaże nam pani plan?
– Nie!
– Dlaczego?
– Bo nie ma podstawy prawnej!
– Jaka jest podstawa prawna, ze nie można pokazać mieszkańcom planu?
– Dopiero po wyłożeniu można składać uwagi…
– No to idę do domu! – nie wytrzymał starszy pan… i wyszedł, a za nim jeszcze kilka osób.
– Pani kierownik, a na moją prywatną działkę ktoś złożył wniosek o odrolnienie. A ja tego nie chcę!!!
– Proszę pani, studim to polityka i jeżeli ktoś składa wniosek zgodny z tą polityką, to wójt często się do niego przychyla…
– A ja się czuję nabity w butelkę! sama pani mówiła, że w planie jest mnóstwo błędów!
I pewnie dlatego nie pokazujecie nam tych knotów! Dlaczego to wszystko się tak ślimaczy? Ile jest tych błędów?
– Teraz zmieniacie przeznaczenie działi 705/1, a kiedy pytałem dlaczego na cele produkcyjne, to mi pani “profesjonalnie” odpowiedziała, że przecież gdzieś być muszą takie tereny!
– A czy uwagi do planu będą rozpatrywane jednoosobowo przez panią wójt?
– Tak, wójt decyduje jednoosobowo.
– A ja nadal chcę zobaczyć ten plan! Pokażcie nawet nieskończony. Traktujcie nas jak ludzi inteligentnych!
– Nie pokazuje się planów nieskończonych
– Ale wszyscy rozumiemy, że te plany mogą się zmienić – pokażecie?
– Nie, bo mogło by dojść do spekulacji gruntami.
– …???…

Trzeba przyznać, że to było jedno z najlepszych w ostatnim czasie zebrań „o niczym”, zorganizowanych w niewiadomym celu przez samorząd gminny. Mieszkańcy wynieśli z niego chyba tylko potwierdzenie, że urząd nie traktuje ich poważnie, a być może nawet stanowią przeszkodę dla osiągania jakichś bliżej nieokreślonych celów.

Łukasz Grzelewski

 Publikacja artykułu i grafiki za zgodą redakcji gazety „Czas Gminy Zabierzów”.