głosujące łapki     Każdy powinien mieć prawo do głosu w sprawach dla niego ważnych! – Ale o co chodzi? Konkretnie to chodzi o system wprowadzania do realizacji inwestycji finansowanych z tzw. Funduszu Sołeckiego. Jak dziś to funkcjonuje? Ano tak: Przychodzi się na ogłoszone wcześniej „budżetowe” zebranie wiejskie – w przypadku Sołectwa Zabierzów do Samorządowego Centrum Kultury i Promocji Gminy Zabierzów – przyprowadzając jak najwięcej znajomych i krewnych. Sołtys odczytuje listę wcześniej zgłoszonych inwestycji (są takie!). W trakcie zebrania każdy jego uczestnik może również wprowadzić „z wolnej ręki” kolejne zadania. Kiedy lista pomysłów i życzeń po dwugodzinnej dyskusji, jest już zamknięta, następuje głosowanie. Zasada jest prosta: im więcej głosów, tym wyżej w rankingu (czytaj: bliżej realizacji) jest inwestycja. Niby logiczne, prawda?.. Jest jednak wcale niemałe „ALE”. No bo czy można podczas jednego spotkania, na zebraniu z udziałem przypadkowych ludzi (lub stałych bywalców) decydować o finansach Sołectwa? Czy wprowadzone podczas jednego wieczoru inwestycje odpowiadają jego rzeczywistym potrzebom? Podam przykład, że niekoniecznie…

Otóż w zeszłym roku, jednym z punktów takiego zebrania było uzupełnienie oświetlenia świątecznego – dokładnie chodziło o dekoracje na słupach ulicznych wzdłuż „krajówki” i na niektórych gminnych drogach (bodajże na Kolejowej – nie pamiętam). Większość zebranych radośnie zagłosowała „za”. I fajnie! Po miesiącu, czy dwóch, rozmawiając z sąsiadem o odśnieżaniu dróg gminnych – przez wzgląd na czytelników nie przytoczę pełnego tekstu i słownictwa sąsiada – ku mojemu zaskoczeniu ten zapytał mnie, czy nie wiem skąd się wzięły takie świecące ozdóbki na latarniach. Kiedy dowiedział się całej prawdy, rzucił łopatę w zaspę, puścił kilka soczystych kawałków pod adresem pomysłodawców i oddalił się do domu. Co prawda krzyknąłem w jego stronę, że jak nie chciał, to trzeba było przyjść na zebranie, ale już nie usłyszał… Potem jeszcze kilkakrotnie słyszałem podobne opinie, które zawsze zmierzały do jednej konkluzji: – Czy naprawdę już wszystko zrobiliśmy w Gminie, żeby zajmować się jej estetyką? Lampkami, donicami z bujnym kwieciem (zresztą stawianie takich gazonów na wsi to lekka przesada). Donice służą poprawie estetyki „zabetonowanych” miast, a nie miejsc, gdzie wszędzie coś komuś kwitnie w ogródku.

Żeby było jasne! Nie oceniam, czy takie „pierdółki” są potrzebne, czy nie – wszak to Zebranie Wiejskie „demokratycznie” decyduje – ale uważam, że sam proces wprowadzania i głosowania zadań jest wypaczony i zdecydowanie powinien być rozciągnięty w czasie! Można przecież założyć jakiś przedział czasowy, w którym zadania są zgłaszane i głosowane również przez Internet. Może Sołectwu przydałaby się też własna strona internetowa, a nie wciśnięta gdzieś w gąszcz innych informacji zakładka na Gminnym portalu. Wtedy przez cały rok mieszkańcy zgłaszaliby swoje bolączki, pomysły i potrzeby, a Rada Sołecka na bieżąco je weryfikowała. Szczerze mówiąc doskwiera mi trochę brak przepływu informacji (na poziomie Sołectwa Zabierzów, nie wiem jak jest w innych…)
Myślę, że takie działania dałyby wreszcie szansę wypowiedzenia się tym, którzy pracują do późna, którzy nie mają czasu, zdrowia, mają małe dzieci, a nawet i tym, którzy nie mają ochoty brać udziału w jakimkolwiek zebraniu. Oni też są mieszkańcami tej Gminy!

Fundusz Sołecki jest znakomitym zalążkiem do wypracowania tzw. budżetu obywatelskiego, czyli formy finansowania małej części zadań z gminnego budżetu, przy decydującym wpływie mieszkańców lokalnych społeczności. Nieraz łatwiej być anonimowym, niekiedy wolimy być niezauważani, ale prawo do decydowania jest niezbywalnym prawem każdego społeczeństwa demokratycznego – czym chlubimy się od 1989 roku – w którym to większość decyduje… a nie ci najgłośniejsi!!!

Łukasz Grzelewski