400px-Cup-o-coffee-simple.svg-2-large     „Zamiast planowanego kredytu zdecydowaliśmy się na obligacje. Koszty ich obsługi są porównywalne z kredytami, ale obligacje mają sporo zalet, na przykład można je spłacać w bardziej elastyczny sposób. Kredyt musimy zaciągnąć w całości, a obligacje emituje się w razie potrzeby
w różnych transzach” – mówi w wywiadzie dla Dziennika Polskiego wójt zabierzowskiej gminy.
Podkreśla, że obligacje są mniej kłopotliwe w uzyskaniu, bo nie wymagają długotrwałej procedury zamówień publicznych.
(Dziennik Polski, 24 września 2014)

Tytuł artykułu „Papiery wartościowe – lepsze od kredytu” i cytowane w nim wypowiedzi skarbnika gminy wprost sugerują, że nasza gmina stała się awangardą wśród gmin, które nadal biorą tradycyjne kredyty i pożyczki. A my ambitnie dołączyliśmy nie tylko do podkrakowskich Zielonek i Mogilan, ale nawet do Gdowa, Niepołomic i Krakowa!
Wszystko to piękne, ale jak można się domyślać jest jedno „ALE”.
To „ALE”, to pytania; na co zabrakło jedenastu milionów w gminnej kasie i dlaczego nie wzięto kredytu, skoro na jego zaciągnięcie jeszcze w lipcu Rada wyraziła zgodę?

 Otóż, jak czytamy w objaśnieniach do przyjętej we wrześniu uchwały o obligacjach, tych jedenaście milionów potrzeba na sfinansowanie części deficytu tegorocznego budżetu i spłatę rat wcześniej zaciągniętych pożyczek i kredytów.
Z wyjaśnień przkazanych podczas debaty na sesji Rady wynika, że połowa tej kwoty ma być przeznaczona na spłatę rat od 41 mln długu.
Spora to kwota, bo blisko 7% tegorocznego planowanego dochodu gminy, ale to już inny temat.
Odpowiedź na drugą kwestię nie jest już taka oczywista, ale moim zdaniem jest taka, że …
… to wszystko przez WAKACJE!
Tak, to nie żart. Właśnie z tego powodu nie można było wykonać lipcowej uchwały Rady Gminy o zaciągnięciu kredytu, bo skoro projekt uchwały powstawał właśnie w przedurlopowym okresie, to słonko za oknem i perspektywa urlopu musiały być powodem błędu w obliczeniach, który skrupulatnie wytknęła Regionalna Izba Obrachunkowa.
No i co można było zrobić?
Były dwie możliwości. Ponownie zwołać posiedzenie Rady i ponownie podjąć tym razem dobrze przygotowaną uchwałę, albo wyjechać na wakacje, a po powrocie zaproponować Radzie inne, ale genialne rozwiązanie. OBLIGACJE.
Tak właśnie, dzięki Regionalnej Izbie Obrachunkowej, wakacjom i błędowi, doszusowaliśmy do najlepszych, zyskując w oczach dziennikarzy miano nowoczesnej gminy.

Jerzy Cywicki