400px-Cup-o-coffee-simple.svg-2-largeObiecuję, będzie absolutnie serio, bo sprawa jest niezwykle poważna.

Na początek pytanie:
Czy jest gdzieś granica, której osoba publiczna w publicznej wypowiedzi nie przekroczy?

A czy, jeśli już przekroczy w emocji, z głupoty, nieznajomości rzeczy lub innego powodu, to dziennikarz takiej wypowiedzi nie zacytuje, bo to będzie uwłaczać jego poczuciu przyzwoitości i etyce dziennikarskiej?

Stawiam takie pytania, gdyż skłania mnie do tego wypowiedź radnego, którą cytuje w swoim artykule pod  tytułem „Piąta kolumna zamiast budżetu?” pani redaktor Barbara Cirit.
(Dziennik Polski z dnia 4.01.2017 r.)

Oto ten fragment: „Radny Jan Surówka nazwał działania opozycji sabotażem. – To piąta kolumna w gminie Zabierzów – komentował.”  Dodam, że  ten artykuł, pan redaktor Witold Ślusarski  w całości w gazecie „Znad Rudawy” przedrukował.
(Znad Rudawy, luty 2017 r.)

Szanowni Państwo Redaktorzy!  Szanowny Panie Radny!
Poeta miałby ochotę zapytać:  „Czy Was rozum opuścił?”.

A ja od siebie dodam: Ludzie! Zastanówcie się!
Pojęcie „Piąta Kolumna” ma w polskiej rzeczywistości i naszej historii dramatyczne, wręcz przerażające konotacje.  Jaki związek można dostrzec  w sporze nad ostatecznym kształtem budżetu gminy, a dywersyjnym działaniem grup mniejszości niemieckiej, z rąk których przed i w okresie II Wojny Światowej, ginęli nasi rodacy?
Ja takiego związku nie widzę.

Zatem zapytam jeszcze raz:
Jest gdzieś granica, czy też żadnej granicy już nie ma?

Jerzy Cywicki