Nawet dla niezbyt uważnych obserwatorów lokalnej polityki gminnej nie jest tajemnicą, że od ponad roku Rada Gminy wyraźnie podzielona jest na dwie frakcje.

Dla socjologa sprawa jest prosta. Koalicja wspiera władzę, opozycja patrzy władzy na ręce.
Koalicja czerpie pełnymi garściami z przychylności władzy, opozycja o wszystko musi się upominać.
O koalicji zależna od władzy lokalna prasa pisze dobrze, a opozycję bezpardonowo atakuje.

Niby nic nadzwyczajnego.
Zawsze tak było, jest i pewnie będzie. Istotne jest tylko to, która grupa jest większa.

No i w tym jest istota rzeczy.
Jak na razie w Zabierzowskiej Radzie obie frakcje są dziesięcioosobowe.
Paradoksalnie to ten brak przewagi, mimo głębokich różnic
i podziałów, zmusza radnych do szukania rozwiązań i choćby minimalnej współpracy.
Nie jest to łatwa współpraca, bywało że czasem rozwiązaniem był „zgniły kompromis” ale ostatecznie osiągano
porozumienie. To właśnie brak tego jedenastego radnego wielokrotnie nie pozwolił władzy na swobodne wydawanie
publicznych pieniędzy i zapobiegł niewspółmiernemu obdarowywaniu inwestycjami „swoich” sołectw.

Niebawem ta sytuacja diametralnie może się zmienić. W styczniu wyborcy uzupełniając skład Rady Gminy na ręce nowej/nowego radnej/radnego złożą ciężar decydowania o losach gminy.
Czy będzie wspierać władzę czy opozycję, a może zachowa dystans i niezależność, to się niebawem okaże. Jedno jest pewne. Procedowanie uchwał będzie szybsze.

Jerzy Cywicki