Obwodnica_www    Dzisiaj twierdzenie, że najstarsi mieszkańcy nie pamiętają początków starań Zabierzowa o obwodnicę, byłoby jeszcze sporym nadużyciem, ale jakby dobrze sobie przypomnieć, to już ponad trzydzieści pięć lat minęło od czasu, gdy w 1979 roku po raz pierwszy mieszkańcy zaczęli domagać się budowy drogowego obejścia miejscowości w związku z nasilającym się ruchem pojazdów na drodze krajowej.

Po raz pierwszy postulaty mieszkańców Zabierzowa zostały uwzględnione w 1984 roku w Planie Zagospodarowania Przestrzennego Gminy Zabierzów, a w 1992 r. Rada Gminy uchwaliła miejscowy ogólny plan zagospodarowania przestrzennego gminy Zabierzów, który rezerwował teren przewidując budowę obwodnicy z wlotem w granicy Krakowa i wylotem pomiędzy Zabierzowem i Kochanowem. Taki wstępny przebieg obwodnicy określono w 1998 roku w Studium Uwarunkowań i Kierunków Zagospodarowania Przestrzennego Gminy Zabierzów. Na wniosek mieszkańców Kochanowa w 2003 roku Rada Gminy Zabierzów uwzględniła zmianę przebiegu obwodnicy tak, by i tę miejscowość uwolnić od nasilającego się z roku na rok ruchu samochodowego.

Prowadzone na zlecenie Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, która jest zarządcą drogi krajowej nr 79, badania natężenia ruchu dały już wtedy porażający wynik. Okazało się, że przez Zabierzów przejeżdża ok. 15 tys. pojazdów na dobę. Dziś ocenia się, że blisko 30 tys. samochodów dziennie przejeżdża przez centrum Zabierzowa. Jeśli obwodnica nie powstanie, to w 2030 r. wjazd do Zabierzowa będzie niemożliwy. Szacuje się, że przejedzie tędy 46 tysięcy aut na dobę, a pojazdy będą raczej stały niż jechały.
Dla mieszkańców Zabierzowa i Kochanowa to już nie jest uciążliwość. To paraliż komunikacyjny. Kilometrowe korki i brak możliwości bezpiecznego wyjazdu z posesji i uliczek wpadających na zatłoczoną krajówkę dopełniają obrazu dymiącego i smrodzącego spalinami ciągu pojazdów.
Ta sytuacja nasila się jeszcze bardziej w tzw. godzinach szczytu, bo do pracy i z pracy w Krakowie jadą też mieszkańcy sąsiedniej gminy Krzeszowice. Rośnie więc liczba kolizji i stłuczek, a zdenerwowani kierowcy nie szczędzą sobie nawzajem i pod adresem zarządcy drogi uwag i epitetów, bo czas przejazdu przez Zabierzów ciągle się wydłuża. Nie dziwi zatem, że budowa obwodnicy stała się głównym tematem spotkań mieszkańców Zabierzowa z politykami, począwszy od wizyty u ówczesnego ministra infrastruktury Cezarego Grabarczyka, przez zaproszonych do Zabierzowa małopolskich posłów – Jacka Krupę, Andrzeja Adamczyka, Ireneusza Rasia, Jerzego Fedorowicza, aż po byłego ministra sprawiedliwości Jarosława Gowina, a ostatnio posła Józefa Lassotę. W międzyczasie uchwały zobowiązujące parlamentarzystów do podjęcia wszelkich możliwych działań wspierających budowę podjęły struktury Zabierzowskiego Koła i Rady Powiatu Krakowskiego PO. Także Rada Gminy Zabierzów, Rada Miasta i Gminy Krzeszowice oraz Rada Powiatu w Krakowie podjęły rezolucje o konieczności budowy obwodnicy.
Szerokim echem odbiły się zainicjowane przez Społeczny Komitet Budowy Obwodnicy akcje blokowania drogi na przejściach dla pieszych i symulacja wypadku drogowego w okolicy skrzyżowania z ulicą Kolejową, mające uświadomić decydentom wagę problemu i determinację mieszkańców Zabierzowa.
Zdesperowana grupa mieszkańców zdecydowała się nawet na pozwy pod adresem Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, żądając ugody w sprawie odszkodowania za uszkodzenia budynków spowodowane drganiami pochodzącymi od przejeżdżających pojazdów.

Jak widać, przysłowie mówiące, że „kropla drąży skałę”, także tym razem się sprawdziło. Co prawda nie wiadomo, które z działań odniosło największy skutek, niemniej jednak obwodnica Zabierzowa została wpisana do Kontraktu Terytorialnego dla Województwa Małopolskiego na lata 2014-2020, przewidując jej finansowanie w kwocie 400 mln zł. Nie daje to absolutnej pewności, że inwestycja, na którą czekają mieszkańcy Zabierzowa powstanie w najbliższych latach, ale przybliża to jej realizację o kolejny, bardzo ważny krok. Gdy zostanie ujęta w krajowej liście budowy obwodnic i rozpocznie się opracowywanie projektu, wówczas mieszkańcy odetchną z ulgą i uwierzą, że będzie realizowana.

Jerzy Cywicki