ChodnikUlica Jurajska ( droga powiatowa) to jeden z głównych szlaków komunikacyjnych z południa na północ naszej gminy,najważniejsza droga w Bolechowicach:do szkoły,kościoła,ośrodka zdrowia itd.Dziennie przejeżdża tędy 4000 pojazdów,mieszka 700 mieszkańców naszej miejscowości,to średniej wielkości wioska jakich większość w Gminie Zabierzów. Od 30 lat albo dłużej budowany jest chodnik przy tej drodze,powstaje kilkadziesiąt metrów,kilka lat przerwy w budowie,czas mija a my marzymy o dalszej realizacji. Paradoks jest oto taki że został najgorszy odcinek bez poboczy z zakrętami,stwarzający ogromne zagrożenie dla użytkowników,istny tor przeszkód dla pieszych.Mieszkańcy na każdym zebraniu proszą i argumentują zasadność budowy tego chodnika,jednak skutki są mizerne.Często pytają dlaczego przy drogach gminnych powstają chodniki,a przy powiatowej nie,przecież mieszkają w jednej gminie tu płacą podatki i oczekują zdań przy wszystkich drogach w Bolechowicach niezależnie od kategorii. Nasuwa się pytanie jak rozwiązać ten problem,nie tylko naszej miejscowości,myślę że potrzebne są rozwiązania systemowe pozwalające na przyspieszenie realizacji tych zadań i w kolejnych budżetach powiatu i gminy pojawią się znacznie większe środki finansowe,a chodniki marzeń staną się rzeczywistością.
Czy tak wiele oczekujemy ???
Henryk Krawczyk

Ujazd    W gminie Zabierzów jestem zameldowany na stałe w sołectwie Ujazd, gdzie mieszkam od 46 lat. Początki tej miejscowości były trudne, zaczynało się z wielkim trudem w tamtych czasach ulepszać i odbudowywać sołectwo. Jako społecznik, sołtys i radny robiłem wszystko, aby sołectwo nie odstawało standardem od innych sołectw. Mamy drogi asfaltowe, kanalizację, wodociągi, telefony, kursuje do sołectwa autobus, co jest dużym udogodnieniem dla mieszkańców, a szczególnie dla młodzieży dojeżdżającej do szkół w Krakowie.

Chciałoby się powiedzieć mamy wszystko, ale nie o wszystko potrafimy dbać i pielęgnować. Zdarzają się kradzieże, niszczenie znaków drogowych, tiry niszczą nasze wąskie wewnętrzne drogi, a na mostach pojazdy przekraczają dopuszczalny tonaż. Powinniśmy coś z tym zrobić. Policja częściej powinna kontrolować ruch na naszych drogach i czuwać nad porządkiem. Nie przechodźmy obojętnie, gdy widzimy niszczenie naszego dorobku.

Jestem dumny, że mieszkam w Ujeździe, chcę by rozwijało się i piękniało. Należy wspierać starania parafii, ludzi starszych i młodzieży, niech rozwija się nasza wieś i gmina dla dobra nas wszystkich i kolejnego pokolenia.

Zdzisław Hojna

DPS-Karniowice    Od 18 lat pracuję w Domu Pomocy Społecznej w Karniowicach. Często spotykam się i rozmawiam z osobami, które chciałyby umieścić swoich bliskich w takiej placówce, ale nie wiedzą od czego zacząć. Dlatego też piszę, aby przybliżyć i może ułatwić Państwu przejście przez procedurę przyjęcia do Domu.

W pierwszej kolejności należy złożyć pisemne podanie o przyjęcie do Domu, do Ośrodka Pomocy Społecznej najbliższego miejscu zamieszkania osoby starającej się o przyjęcie do Domu Pomocy Społecznej. Jeśli staramy się o umieszczenie w konkretnie wybranym Domu, należy to uwzględnić w podaniu, gdyż zgodnie z Ustawą o Pomocy Społecznej kieruje się do DPS najbliżej miejsca zamieszkania.
Po złożeniu dokumentów w Ośrodku Pomocy Społecznej odwiedza nas pracownik socjalny, który wykonuje rozeznanie odnośnie warunków socjalno – bytowych (przeprowadza wywiad środowiskowy).
I na tym nasza rola się kończy, a zaczynają tworzyć dokumenty Ośrodki Pomocy Społecznej oraz Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie.

Continue reading

Wrrr-large    Nurtuje mnie sprawa, udziału radnych gminy, ostatnich dwóch kadencji, w wydarzeniach kulturalnych, patriotycznych i akcjach charytatywnych. Cóż rzec, niestety spośród dwudziestu jeden przedstawicieli, wybranych naszymi głosami, tylko nieliczni, zwykle ci sami, są zainteresowani tym, co dzieje się na terenie gminy.

A dzieje się wiele, nie tylko w Zabierzowie, ale we wszystkich okolicznych sołectwach. Głoszą to często w swoich wystąpieniach, że są radnymi całej gminy, co niestety nie przekłada się na ich udział w życiu naszej społeczności.

Tak naprawdę, każdy mógłby wybrać coś dla siebie, jeden uczestniczyć w zawodach sportowych, drugi wesprzeć stowarzyszenia  zajmuje się działalnością charytatywną, jeszcze inny pooglądać programy w wykonaniu naszych dzieci i młodzieży.

W gminie Zabierzów nie brakuje też wydarzeń kulturalnych z tzw.”wyższej półki” , a to koncerty kameralne, wernisaże, konkursy wokalno-instrumentalne dla młodzieży, w których uczestniczą wykonawcy spoza gminy. Oferta, jak widać bardzo szeroka, czyżby to dla naszych radnych było jeszcze za mało?

Zastanawia fakt, w jaki sposób nie uczestnicząc w żadnych wydarzeniach,w momencie pracy nad budżetem gminnym, dyskutują zawzięcie o poziomie i potrzebie organizacji danego wydarzenia. Co do finansów, skąd w takim przypadku mają wiedzę ile środków przeznaczyć na kulturę?

Czasem myślę, czy aby nasi radni nie mają zamiaru uczynić naszą gminę mało kulturalną, wrr… aż strach o tym pomyśleć.

Elżbieta Czajka 

Brzezei Dzien Dziecka3Zabierzów jako wieś granicząca z Krakowem i miejsce wyjątkowo atrakcyjne, nieprzerwanie od lat utrzymuje wysokie ceny gruntu… I bardzo dobrze. Miano „sypialni” Krakowa zyskał Zabierzów już dawno i nie ma się czego wstydzić, bo jak mówi przysłowie: „lepiej być pięknym i bogatym, niż brzydkim i biednym…”. Co do położenia wsi, można mieć mieszane odczucia… no bo z jednej strony mamy Las Zabierzowski, Dolinę Rudawy, Rezerwat Skała Kmity, zabierzowski kamieniołom – czyli wszystko, co satyrycznie określić można mianem „pięknych okoliczności przyrody”, z drugiej zaś port lotniczy, drogę krajową, autostradę i linię kolejową… Łatwo nie jest. Co tak naprawdę decyduje o atrakcyjności miasta, miasteczka czy wsi? Decyduje jego położenie, atrakcje turystyczne, połączenia komunikacyjne, ceny działek, infrastruktura techniczna, czas dojazdu do pracy etc. Ale prawdziwym motorem i dźwignią, która pozwala wynieść się ponad przeciętny poziom jest promocja. Promocja na szeroko zakrojoną skalę, zorganizowana z rozmachem i „przytupem”, wychodząca naprzeciw potrzebom mieszkańców, wypełniająca nisze i luki…

Continue reading

kartki_PRL_3Niejednokrotnie zadajemy sobie pytania , które dotyczą naszej przyszłości a najbardziej chyba tego jaka będzie nasza starość , często bywa tak że myśl taka wraca do nas z dużą mocą  w miesiącu w którym obchodzimy urodziny . W czerwcu kończę 52 lata i właśnie podczas takich „urodzinowych” rozmyślań przyszła mi myśl napisania tego artykułu. W młodości czas między urodzinami bardzo się  wydłuża, nie możemy się doczekać kiedy skończymy 18 lat i będziemy wreszcie dorośli, potem niestety czas nabiera rozpędu i nawet się nie obejrzymy kiedy mamy już  za sobą większą część życia.

Starość kojarzona jest najczęściej z końcem aktywności, zarówno w życiu prywatnym, jak i zawodowym. Osoby starsze postrzegane są przede wszystkich jako schorowane, wymagające opieki i nieszczęśliwe.

Continue reading

Alicja Wójcik

A_WojcikSzanowny Panie Jerzy!
Tak to jest, że w naszej polskiej naturze jest narzekanie. Nie widzimy pozytywnych osiągnięć, a jedynie to co nie do końca się udało, a to często przekłada się na całość. Dobrze pamiętam czasy PRL, gdzie szczytem marzeń było małe mieszkanie w blokach i fiat 126p. Polską rzeczywistość z tamtych czasów przypominają nam kultowe filmy, między innymi w reżyserii Stanisława Barei. Ludzie nie tęsknią tak naprawdę za tamtym życiem i myślę, że doceniają to co jest. Nasze domy i ogródki są zadbane. Granice są otwarte, młodzież ma możliwość zdobywania wykształcenia za granicą i dzięki temu biegle posługuje się językami obcymi. Dlaczego ludzie narzekają? Bo ciężko się dzisiaj żyje osobom, które nie mają stałej pracy, lub gdy zarabiają poniżej 2 tys. na miesiąc. A trzeba spłacać kredyt na mieszkanie lub dom, opłacić przedszkole dziecku, kupić książki do szkoły, nie mówiąc o innych potrzebnych rzeczach i rachunkach. Czy można mieć za złe, że narzekają, bo często nie stać ich na skromne ale godne życie? Właściciele małych firm też narzekają na wysokość podatków i opłat, które trzeba odprowadzić do budżetu państwa, na coraz większą biurokrację i trudnym wiązaniu końca z końcem. A problemy ze służbą zdrowia i długie terminy do lekarzy specjalistów? Schorowani ludzie zmuszeni są do leczenia prywatnego, więc być może tęsknią za starym komunistycznym systemem i darmową służbą zdrowia. Tak to już jest, że zadowoleni nie mówią że są zadowoleni, natomiast słychać narzekanie ludzi, którzy mają problemy. Osobiście cieszę się, że żyję w tych obecnych czasach, w czasach pokoju. W obliczu tego, co się dzieje na Ukrainie – doceniam wolność i niezależność.

Jerzy Cywicki

J_CywickiNiepodlegle Szanowna Pani Alicjo!
Mam nadzieję, że zgodzi się Pani z tezą, że nasze społeczeństwo cierpi na zbiorową amnezję. Otóż, jak wynika z badań przeprowadzonych przez CBOS zaledwie jedna trzecia Polaków uważa, że wolny rynek jest lepszy od planowej, sterowanej przez państwo gospodarki socjalistycznej. Da Pani wiarę? Wiem, że nasze starsze pokolenie ciepło wspomina czasy gdy każdy miał pracę, grubsze zakupy brało się na kredyt z kasy zapomogowo-pożyczkowej, obiad jadło się za darmo w zakładowej stołówce, a tani urlop zapewnił fundusz wczasów pracowniczych. Trudno jednak przypuszczać, by ktokolwiek o zdrowych zmysłach tęsknił do pustych półek, kartek na mięso, trudności przy staraniu się o paszport, do cenzury w gazetach i socjalistycznej propagandy w telewizji. A jednak. Gdy coraz głośniej te dwie trzecie moich współobywateli narzeka i krytykuje wszystko, a co rusz słyszę, że tak źle to jeszcze nie było, to trudno uwierzyć, jak mocno zatarli w pamięci obraz tamtych lat. Niedawno minęła 25 rocznica wolnych wyborów. Dobrze pamiętam moje studenckie czasy, rozdawanie ulotek, protesty na ulicach i strajk na najbardziej socjalistycznej uczelni jaką była krakowska WSP. Baliśmy się jak cholera, ale i tak słuchaliśmy radia „Wolna Europa”, a na znak protestu wobec PRL-u nosiliśmy na ubraniach oporniki. Właśnie to był ten powiew wolności, solidarności, chęć przegonienia „ruskich”, a w końcu wolne wybory, rząd Mazowieckiego i nadzieja na lepszą Polskę. Przypomnijmy sobie tamten czas, a potem rozejrzyjmy się wokół. Widać różnicę? A kto zapomniał jak żyło się za tzw. „komuny” niech wyciągnie z szuflady kartki na żywność i ustawi się w kilometrowej kolejce po benzynę…